
B U L L A S Z Y D E R C Z A
DE STULTITIA CORRUMPENTE
O głupkowatości, która z żartu uczyniła dogmat, z ironii wymówkę, a ze wspólnego świata własne zwierciadło.
Do wszystkich Sarkazjonów i Archiwów Mikroświata, do Mikronautów wszystkich państw, narodów i wspólnot, do tych, którzy szydzą, i do tych, którzy bywają wyszydzani - ku rozwadze, przestrodze i zachowaniu Rozumu.
I. O cierpliwości Loży
Loża przyglądała się temu zjawisku długo. Nie wypada bowiem Szydercom pierwszym podnosić alarm z powodu absurdu. Gdyby każdą głupotę ogłaszać herezją, należałoby zacząć od zamknięcia Sarkazjonów, zapieczętowania Szyderikonu i postawienia Wielkiego Mistrza przed własnym Krzywym Zwierciadłem. Absurd należy do Mikroświata. Śmiech należy do Mikroświata. Przesada, groteska, dziwaczne języki, wojny o piksele i pańśtwa zakładane z powodów, których nazajutrz nie pamięta nawet ich założyciel - wszystko to jest częścią naszej osobliwej cywilizacji. Dlatego tak zwanej "głupkowatości" długo udzielaliśmy dobrodziejstwa wątpliwości. Mogła być żartem, lokalnym folklorem, buntem przeciwko nadmiernej powadze. Mogła nawet stać się wartościową kulturą, gdyby zachowała najważniejszą cnotę każdego szydercy - zdolność do śmiania się również z samej siebie. Lecz żart przestaje być żartem, gdy zaczyna służyć jako odpowiedź na każdy zarzut. A groteska przestaje być niewinna, gdy domaga się prawa do określania, co jest prawdą, kto zasluguje na poważne traktowanie i czyja rzeczywistość ma obowiązywać pozostałych. I w tym miejscu Loża zatrzymuje się.
II. Rozum i Godność Mikronauty
Rozum Mikronauty nie oznacza powagi. Godność Mikronauty również nie polega na tytułach, orderach, herbach ani poprawnych stosowaniu przecinków. Rozum oznacza zdolność odróżnienia żąrtu od faktu, pogłoski od dowodu, narracji od wspólnego ustalenia i własnego prawa do szyderu od dokładnie takiego samego prawa przysługującego drugiemu człowiekowi. Godność zaś rozpoczyna się od uznania, że po drugiej stronie ekranu znajduje się nie rekwizyt naszej narracji, lecz drugi współtwórca Mikroświata. Cala mikronacyjność opiera się bowiem na jednej, nigdy do końca spisanej umowie - Ja potraktuję twój wymyślony świat na tyle poważnie, aby mógł spotkać się z moim, jeśli ty uczynisz to samo. - Nie istnieje armia, która wymusi uznanie naszych granic, Nie istnieje policja zdolna zmusić kogokolwiek do respektowania naszych urzędów. Cały wspólny świat istnieje dlatego, że zgadzamy się uczestniczyć w nim razem. Kiedy tę wzajemność zastępuje się przekonaniem, że własna narracja jest "Prawdą", własna szydera zawsze dowcipem, a cudzy sprzeciw dowodem braku dystansu - niszczy się nie przeciwnika. Niszczy się zasadę, dzięki której w ogóle istnieje ktoś, z kim można się spierać.
III. O chorobie żartu
Szyderikon poucza, że Bejca nie służy do robienia z człowieka śmiecia. bejca służy do robienia ze śmieszności prawdy. I właśnie tutaj rozpoznajemy nacięższe wypaczenie. Głupkowatość nie staje się groźna dlatego, żę kaleczy język albo tworzy niedorzeczne rytuały. Stajs ię groźna, gdy z niepowagi czyni immunitet od odpowiedzialności. Gdy coś spotyka sę z aprobatą - okazuje się stanowiskiem. Gdy wywołuje sprzeciw - okazuje się satyrą. Gdy jej uczestnicy żadają szacunku dla własnej narracji - mówią o obiektywizmie i wzajemnym uznaniu. Gdy sami naruszają narrację drugiego - przypominają, że przecież wszystko jest zabawą. Gdy ktoś ich krytykuje - domagają się dowodu. Gdy sami oskarżają - wystarczy pogłoska, domniemanie albo przekonanie kręgu wtajemniczonych. Tak rodzi się osobliwa doktryna, w której zasady pozostają niezwykle surowe, lecz obowiązują niemal wyłącznie ludzi stojących po drugiej stronie. Nie jest to Ironia Przebudzona. Jesto to pycha przebrana za dowcip.
IV. O Krzywej Mapie i prostej nauce
W ostatnich dniach Mikroświat otrzymał lekcję niemal alegoryczną. Wzięto cudzą pracę kartograficzną, której ogromną część wykonano wcześniej rękami innego człowieka, po czym ogłoszono jej wariant mający przywracać właściwą, "prawowierną" wizję rzeczywistości. Nie zamierzamy rozstrzygać Bullą, której wyspie należy się który kolor. Sprawa jest poważniejsza. Jeżeli od wspólnej mapy żąda się poszanowania własnej narracji, a następnie samemu tworzy się mapę podporządkowaną własnej "Prawdzie", to Krzywe Zwierciadło nie musi już niczego zniekształcać. Wystarczy położyć oba stanowiska obok siebie. Mapa Mikroświata nie jest świętym tekstem. Może być błędna, stronnicza i nieaktualna. Lecz jej sens polega na próbie przedstawienia wspólnej przestrzeni, którą różne społeczności uzgadniają między sobą. Jeśli zamiast tego każda wspólnota stworzy sobie własną geografię, własną granicę, fakty i obowiązującą Prawdę, nadal będziemy mogli posiadać piękne mapy. Nie będziemy tylko posiadać wspólnego świata. I właśnie dlatego Lożą dostrzega tutaj więcej niż kolejną awanturę. Dostrzega objaw.
V. Sentencja Krzywego Zwierciadła
I tutaj Loża rzecze rzecz najważniejszą. Po długiej obserwacji, po rozważeniu argumentów obrońców i przeciwników oraz po stwierdzeniu, że zjawisko przestało ograniczać się do nieszkodliwego folkloru, uznajemy doktrynalną głupkowatość za wynaturzenie ducha mikronacyjnego. Nie ludzi - zjawisko. Nie potępiamy człowieka za to, że mówi dziwnie, śmieje się za głośno albo posiada poczucie humoru niezrozumiałe dla połowy Pollinu. Potępiamy mechanizm, który naucza go, że żart zwalnia z odpowiedzialności, własna narracja może stać ponad wzajemnością, a krytyka jego zachowania jest sama przez się dowodem winy krytykującego. Przeto potępiamy głupkowatość doktrynalną jako nowotwór ducha mikronacyjnego. Tak bowiem jak nowotwór wyrasta ze zdrowej tkanki i wykorzystuje jej własne mechanizmy przeciwko organizmowi, tak ona wyrasta z humoru, wspólnoty, ironii i narracji, aby następnie odłączyć je od Rozumu. Z humoru czyni wymówkę, ze wspólnoty plemię, z ironii tarczę przed odpowiedzialnością, z narracji substytut wspólnej rzeczywistości, z wolności przywilej przysługujący przede wszystkim swoim.
Potępiamy czynienie z satyry usprawiedliwienia dla zachowania, któego skutków nie chce się później naprawić.
Potępiamy głoszenie tolerancji wobec siebie przy jednoczesnym przyklejaniu przeciwnikom etykiet zdrajców, degeneratów, terrorystów czy ludzi niegodnych rozmowy.
Potępiamy moralność zmieniającą znaczenie tego samego czynu niezależnie od tego, czy popełnił go Braciak, czy przeciwnik.
Potępiamy zastępowanie argumentu szyderstwem w chwili, gdy szyderstwi nie służy już odsłonięciu absurdu, lecz ukryciu własnej sprzeczności.
A nade wszystko potępiamy próbę zasłaniania tego wszystkiego Bejcą.
VI. O odcięciu Bejcy od jej parodii
Niniejszą Bullą oddzielamy więc ducha Loży od jej kloacznej imitacji. Nie wszystko, co kończy się "XD" jest ironią. Nie każda złośliwość jest szyderą. Nie każde publiczne upokorzenie człowieka staje się Bejcą dlatego, że sprawca świetnie się bawił. Nie każda manipulacja zostaje rozgrzeszona przez dopisek "satyra". Szyderca ma obowiązej spojrzeć w Krzywe Zwierciadło także wtedy, gdy zwrócone jest przeciwko niemu. Kto żąda dystansu wyłącznie od innych, nie posiada dystansu. Kto uważa własny żart za święty, lecz cudzy za napaść, nie jest ironistą. Kto używa absurdu do unieważniania odpowiedzialności, nie przebudził Ironii, tylko nauczył własną pychę nowego słownika. Dlatego odmawiamy głupkowatości prawa do powoływania się an ducha Bejcy jako usprawiedliwienie własnej toksyczności. Loża szydzi z pychy, a nie jej służy.
VII. Promulgacja
Niech zatem niniejsza Bulla będzie odczytywana we wszystkich Sarkazjonach i zachowana we wszystkich Archiwach jako przestroga nie przed jednym państwem ani jedną grupą, lecz przed chorobą, która może pojawić się wszędzie. Można bowiem pisać najpiękniejszą polszczyzną i nadal czynić kurwę z Rozumu. Można nosić największy herb i nie posiadać Godności. Można powoływać się na wolność, jednocześnie nie znosząc cudzej. Można wreszcie mówić bez końca o ironii, a nigdy ani razu naprawdę nie zaśmiać się z samego siebie. Niech będzie wiadome wszystkim - Loża nie potępia śmiechu. Potępia śmiech, który pożera wspólnotę i jeszcze żąda pochwały za apetyt. Nie potępia absurdu - potępia absurd, który ogłosił się Prawdą. Nie potępia głupoty - potępia głupkowatość, która uczyniła z głupity cnotę, z hipokryzji metodę, a z braku odpowiedzialności program. Albowiem Mikroświat może znieść bardzo wiele głupoty. Nie przetrwa jednak świata, w którym każdy posiada własną prawdę, włąsne fakty i własne prawo do deptania cudzej godności - a wszystko to nazywa wspólną zabawą.
PRZETO POTĘPILIŚMY
PRZETO OSTRZEGLIŚMY
PRZETO POZOSTAWIAMY KRZYWE ZWIERCIADŁO ZWRÓCONE KU WSZYSTKIM - RÓWNIEŻ KU NAM SAMYM
Dano pod cieniem Krzywego Zwierciadła,
ku rozweseleniu roztropnych,
ku zawstydzeniu nadętych,
i ku przestrodze tym, którzy tak długo nazywali własną pychę żartem, aż sami przestali rozpoznawać róznicę.
MEME IN AETERNVM